Babcia sprzedawała jajka na targu, gdy nagle podszedł do niej miejscowy chuligan i rozbił cały towar: wszyscy byli w szoku, kiedy w sytuację niespodziewanie wkroczył elegancki młody mężczyzna w garniturze
Od wielu lat babcia handlowała na lokalnym rynku swojskimi jajkami. Codziennie przynosiła do wiader starannie zebrane białe i brązowe jajka od swoich ukochanych kurek. Jej głos brzmiał donośnie i pewnie:
— Świeże jajka od moich kurek! Podejdźcie, nie pożałujecie!
Do stoiska podeszła młoda kobieta, uśmiechnęła się i wzięła dziesięć sztuk.
— Niech Bóg da pani zdrowie, babciu — powiedziała i odeszła, przytulając torbę do piersi.
Babcia odetchnęła z ulgą, ale w tej chwili pojawił się znany wszystkim miejscowy rozrabiaka. Bezczelny, bez pracy, lubił wywoływać awantury.
— No co, babko, sprzedasz mi jajka po mojej cenie? — zadrwił.
— Ja i tak prawie za darmo oddaję… — odparła cicho, próbując uniknąć kłótni.
— Po mojej cenie! A jak nie, to wezmę sobie sam! — wrzasnął chłopak.
Staruszka załamała ręce, a w oczach pojawiły się łzy.
— Synku, nie krzywdź mnie… Mąż chory w domu czeka. Nawet chleba mu nie mam co podać…