Ale chuligan nie chciał słuchać. Wściekły chwycił wiadro z jajkami i rzucił nim o mur. Białka i żółtka rozlały się po kamieniach. Babcia krzyknęła:
— Boże, za co mnie tak karzesz! Zabierz, zabierz, tylko nie bij już więcej! To godziny mojej pracy…
Chłopak z kpiną wyciągnął rękę po kolejne wiadro.
Wtedy do stoiska podszedł mężczyzna w eleganckim garniturze. Na rynku od razu zwracał uwagę — czysty, pewny siebie, z drogim zegarkiem na nadgarstku. Zatrzymał się, patrząc na scenę. A to, co zrobił, zaszokowało wszystkich
— Odstaw wiadro na miejsce — powiedział spokojnie, ale stanowczo.
— A co ci do tego? — odburknął chuligan, lecz mężczyzna zrobił krok bliżej.
Wyjął portfel, odliczył kilka dużych banknotów i wsunął je w drżącą dłoń staruszki.
— Kupuję wszystkie jajka. Nawet te, które się potłukły. Proszę uznać, że dziś ma pani rekordowy utarg.
Ludzie wokół zaniemówili. Babcia nie mogła uwierzyć własnym oczom, tylko szeptała:
— To Pan Bóg pana przysłał…
Chuligan już chciał uciec, lecz mężczyzna go zatrzymał.
— Stój. Lubisz brać cudze za darmo? — zapytał.
Chłopak milczał, odwracając wzrok.
— W takim razie zadbam o to, żeby wszyscy poznali twoje «bohaterstwo».
Wezwał swojego ochroniarza. Na oczach tłumu opowiedział, jak chłopak rozbił jajka i upokarzał staruszkę. Ochroniarz, rosły i silny mężczyzna, obezwładnił chuligana i wyprowadził go wśród gwizdów i okrzyków potępienia.
Od tego dnia chuligan nie miał już wstępu na rynek. Nikt nie chciał mieć z nim nic wspólnego.