Publicité

Babcia sprzedawała jajka na targu, gdy nagle podszedł do niej miejscowy chuligan i rozbił cały towar

Publicité

Publicité

Ale chuligan nie chciał słuchać. Wściekły chwycił wiadro z jajkami i rzucił nim o mur. Białka i żółtka rozlały się po kamieniach. Babcia krzyknęła:

— Boże, za co mnie tak karzesz! Zabierz, zabierz, tylko nie bij już więcej! To godziny mojej pracy…

Chłopak z kpiną wyciągnął rękę po kolejne wiadro.

Wtedy do stoiska podszedł mężczyzna w eleganckim garniturze. Na rynku od razu zwracał uwagę — czysty, pewny siebie, z drogim zegarkiem na nadgarstku. Zatrzymał się, patrząc na scenę. A to, co zrobił, zaszokowało wszystkich

— Odstaw wiadro na miejsce — powiedział spokojnie, ale stanowczo.

— A co ci do tego? — odburknął chuligan, lecz mężczyzna zrobił krok bliżej.

Wyjął portfel, odliczył kilka dużych banknotów i wsunął je w drżącą dłoń staruszki.

— Kupuję wszystkie jajka. Nawet te, które się potłukły. Proszę uznać, że dziś ma pani rekordowy utarg.

Ludzie wokół zaniemówili. Babcia nie mogła uwierzyć własnym oczom, tylko szeptała:

— To Pan Bóg pana przysłał…

Chuligan już chciał uciec, lecz mężczyzna go zatrzymał.

— Stój. Lubisz brać cudze za darmo? — zapytał.

Chłopak milczał, odwracając wzrok.

— W takim razie zadbam o to, żeby wszyscy poznali twoje «bohaterstwo».

Wezwał swojego ochroniarza. Na oczach tłumu opowiedział, jak chłopak rozbił jajka i upokarzał staruszkę. Ochroniarz, rosły i silny mężczyzna, obezwładnił chuligana i wyprowadził go wśród gwizdów i okrzyków potępienia.

Od tego dnia chuligan nie miał już wstępu na rynek. Nikt nie chciał mieć z nim nic wspólnego.

Publicité

Publicité