GDY PRZYBYŁ PRAWDZIWY WŁAŚCICIEL
“ZATRZYMYWAĆ SIĘ.”
W sklepie rozległ się władczy głos.
Wszedł mężczyzna w czarnym garniturze — Edward Tan, dyrektor generalny całego centrum handlowego Luxe Mall, a za nim podążali członkowie zarządu.
Pan Chua natychmiast się wyprostował.
„Dzień dobry, sir Edwardzie” – powiedział nerwowo. „Zajmujemy się złodziejem, który próbował wejść…”
Edward nie pozwolił mu dokończyć.
Jego wzrok utkwiony był w Ramonie. Jego twarz zbladła.
Rzucił się naprzód, odepchnął strażnika na bok i skłonił się nisko – pod kątem dziewięćdziesięciu stopni.
„Dzień dobry, Panie Przewodniczący” – powiedział Edward drżącym głosem.
W sklepie zapadła całkowita cisza.
„Przewodniczący?” wyszeptała Glenda, zamarła.
Edward zwrócił się do oszołomionego tłumu.
„To Don Ramon Velasco, właściciel Velasco Prime Holdings. Jest właścicielem tego centrum handlowego, tej ziemi i firmy, która wypłaca wam pensje”.
Twarze pozbawione koloru.
Człowiek, z którego się wyśmiewali, nie był biedny.
Wszystko było jego własnością.