Carmen zamknęła na chwilę oczy, przez tę siłę pokierowała jej ręką.
Szepty w sali ucichły, gdy zaczęły pisać. To nie był pokaz; jej dłoń porusza się z cichą precyzją.
Mówiła na głos, zastosowanie przez równanie, zastosowanie techniki i właściwych perturbacji; wyjaśniono, jak integracja parametrów farmakokinetycznych może dać szczegółowe rozwiązanie.
Jej język był techniczny, a jednocześnie ludzki: wyjaśnił założenie, pokazywała intuicję, prezentowała modele predykcyjne, które publikowały w czasopismach — były niedowierzane wśród obecnych.
Sebastián, oczekując ośmieszenia jej, pobladł. Jego żarty ucichły.
Studenci, którzy mu przyklaskiwali, teraz opuszczali głowy, wpatrzeni w tablicę i kobietę zamieniającą upokorzenie w triumf. Ktoś szepnął:
— Od kiedy, Carmen…?
W tym momencie wszedł doktor Fernando Castillo, szanowany badacz.
Jego wzrok padł na tablicę i prawie rozwiązane równanie. Podszedł, szczerze zaskoczony.