Przypomniała sobie noce w placówkach, skutki w nauce, zmuszając ją do wyboru: matka albo naukowczyni.
Przypomniała sobie listę cofającą grant. A ponad wszystko — upokorzenie, gdy sprzątacze korytarze słuchała, jak na uniwersytecie dyskutuje się projekty, które dopuszczają.
Wzięła głęboki oddech i niewzruszoną determinacją wypowiedzianą:
— Przyjmuję pańskie wyzwanie, doktorze Vega.
Zdumienie na twarzy Sebastiána było dla niej cichą satysfakcją, leczone przez nią.
Dla wdowni był to początek historii, którego nikt się nie spodziewał. Dla Carmen — szansa na udowodnienie, że jej wartość jest daleko poza mundurem.
Podnosząc kredę, czuća powrót wspomnień: telefon od doktora Moralesa, który został uznany za jej wyniki, chłód tych, którzy stworzyli „realizmu” wobec jej ciąży, cofnięty grant.
Spracowane częstotliwości jej macierzystych i powtarzane słowa — godności nie można kupić ani korzystać z niej.