„Po francusku?” – wykrzyknął, głośno się śmiejąc. „Wygląda jak ryż z wieprzowiną! Śmierdzi! Jesteś pewien, że nie użyłeś zepsutego mięsa?”
Doña Corazon wstała. Wzięła dużą miskę jedzenia, którą przygotowałam z takim wysiłkiem.
Skierował się w stronę kuchennego kosza na śmieci.
“MAMO, NIE!” krzyknęłam.
ŁAGODNY!
Wysypał całą zawartość miski do kosza. Pyszne danie było teraz wymieszane ze skorupkami jajek i resztkami ryżu.
„Nawet jeśli to pies sąsiada, on tego nie zje” – stwierdziła stanowczo Doña Corazon.
Ale wciąż nie był zadowolony. Odwrócił się do mnie, a jego oczy błyszczały.
„A skoro składniki kupione za pieniądze mojego syna poszły na marne… ukarzę cię za to marnotrawstwo”.
Wskazał na kosz na śmieci.
„Jedz, Sofio. Weź to, co ugotowałaś, ze śmietnika i zjedz. Przecież mówiłaś, że było pyszne, prawda? Udowodnij to.”
„Mamo… wystarczy…” – krzyknęłam. „Jestem człowiekiem… nie wyrzucaj mnie do śmieci…”
“Nie obchodzi mnie to! Jedz, albo wyrzucę cię z tej rodziny!”
Rozpłakałam się. Powoli podeszłam do kosza na śmieci. Ręce mi się trzęsły. Byłam gotowa schować dumę, żeby uniknąć kłopotów.
Właśnie miałem podnieść brudne mięso… gdy nagle otworzyły się główne drzwi dworu.
“PRZEPRASZAM!”
Rozległ się donośny głos z francuskim akcentem .
Wszedł mężczyzna ubrany w biały mundur wodza . Wysoki, szanowany i znany wszystkim z telewizji.
Szef kuchni Pierre , słynny francuski szef kuchni nagrodzony gwiazdką Michelin, nadal jest bohaterem artykułu w magazynie!
Doña Corazon była oszołomiona. Natychmiast poprawiła włosy.
„O mój Boże!” wykrzyknęła Doña Corazon. „Wodzu Pierre?! Co ty tu robisz? Czy wiedziałeś, że urządzam przyjęcie? Jesteś gościem mojego męża?”
Doña Corazon podeszła i chciała wyciągnąć rękę na powitanie.
Ale szef Pierre przeszedł obok niego. Zignorował go.
Szef kuchni Pierre wszedł prosto do kuchni… w moim kierunku.
Zdziwił się, gdy zobaczył, że płaczę przy śmietniku.
“Pani Sofia?”
Szef Pierre skłonił się głęboko – w geście szacunku i szacunku wobec przełożonego.
„Proszę pani ” – powiedział z troską szef kuchni Pierre. „ Oczekujemy pani w Royal Gourmet od jakiegoś czasu. Prezes i goście VIP już przybyli. Nie możemy rozpocząć obsługi przed pani ostatnią degustacją ”.
„Wodzu Pierre…” – mruknęłam, ocierając łzy. „Proszę wybaczyć moje opóźnienie”.