Kiedy szpital poinformował, że moje noworodek nie żyje, moja teściowa wyszeptała okrutne słowa, a bratowa się z tym zgodziła. Mój mąż odwrócił się w milczeniu. Wtedy mój ośmioletni syn wskazał na wózek pielęgniarki i zapytał: „Mamo… czy mam podać lekarzowi to, co babcia dodała do mleka dziecka?”. W pokoju zapadła cisza.